FANDOM


Frankie-1
Frank Longbottom

Informacje biograficzne
Data urodzenia 14.08.1960
Status krwi czysta
Pseudonim(y) Longbottom, Frankie, Franuś
Wygląd zewnętrzny
Kolor oczu ciemne
Kolor włosów ciemnobrązowe
Rodzina
Rodzina matka - Augusta Longbottom

ojciec - Bernard Longbottom ( z domu Diamond)
babcia - Callidora Longbottom (z domu Black)
dziadek - Harfang Longbottom

Zdolności magiczne
Różdżka jabłoń, 10 i ćwierć cala, twarda, kość kelpii
Bogin niewinni ludzie w niebezpieczeństwie
Patronus tebo
Zawód/Praca Uczeń w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart
Dom

Gryffindor

Przynależność Hogwart,
Gryffindor,
rodzina Longbottom


"Złoty chłopak"

- narrator o Franku.

BiografiaEdytuj

Augusta

Augusta Longbottom - matka Franka

Urodzony czternastego sierpnia 1960 roku w dość biednej, czystokrwistej rodzinie Longbottom, przez jego matkę Augustę. Jego ojciec na imię miał Bernard, a był tak ciapowaty, że wziął nazwisko po swojej żonie, zamiast powiększać swój ród. Byli jednak bardzo kochającymi rodzicami, zupełnie jak jego dziadkowie - Harfang i Callidora. Mógł szczęśliwie dorastać i uczyć się jak być dobrym, a przy okazji tego, jak być dziwnym. To dlatego, że jego matka była dość specyficzną personą, która uwielbiała chodzić w śmiesznych kapeluszach i ubraniach. Po samym wyglądzie sugerowała każdemu, że ma trochę pomieszane w głowie i na głowie - dosłownie, gdyż jej włosy przypominały długowłosego, natapirowanego skunksa. Tak czy siak, dostał się do Hogwartu kiedy miał jedenaście lat, czyli tak jak powinno każde czarodziejskie dziecko. Szybko okazało się, że nie odziedziczył dziwności po matce, tylko trochę ciapowatości po ojcu. Był jednak dobry i uczynny jak jego dziadek. Nawet jeśli przynosił w wakacje do domu dość różne oceny, jego krewni komentowali to tak, że nie można być we wszystkim dobrym.

Tu należałoby wspomnieć o pewnej zależności w rodzinie Longbottomów, która objawiała się prawie u każdego członka rodziny. Mianowicie każde dziecko Longbottom wydawało się kompletnym beztalenciem, pozbawionych jakieś wyższych umiejętności magicznych i przynoszących wstyd rodzinie. Nawet sama Augusta nie była zbyt bystrą uczennicą, choć nigdy w życiu by się do tego nie przyznała. Nikt by się nie przyznał, bo każdy Longbottom w pewnym momencie swojego życia zapominał o niepowodzeniach dzieciństwa, na rzecz błyskotliwej przyszłości. Podobnie jest również z Frankiem, który aktualnie jest na etapie przejściowym swojego życia.

Jak dokładnie to się stało? Cóż, tuż po szóstym roku nauki w Hogwarcie Frank postanowił wziąć się do roboty i nauczyć się w końcu poprawnie mówić, a nie wiecznie się jąkać. Zapisał się do magicznego logopedy, który wyzwolił w nim niebywale bogatą gadatliwą duszę, która aktualnie często bierze całego Franka w swoje władanie, sprawiając, że jak już zacznie gadać to nie może przestać, aż się nie wygada. Jedni uznają to za urocze i cieszą się z przemiany Franka, ale inni... Nadal w nim widzą dawnego nieśmiałego chłopca, który uciekał gdzie pieprz rośnie, kiedy tylko ktoś kazał mu się wypowiedzieć.

Bernard

Bernard Longbottom (Diamond) - ojciec Franka

RelacjeEdytuj

PostaćEdytuj

Treść.

WyglądEdytuj

"[...]Cały był w skowronkach, jak zawsze gdy ją widywał."

- narrator o Franku, podczas gdy ten pewnego razu wpatrywał się w Alicję.

Dość wysoki, szczupły, wyprostowany, lecz nie silnie zbudowany chłopak o przeciętnej urodzie. Na jego głowie sterczą średniej długości, czarne włosy, o które raczej nie dba na co dzień. Twarz ma przyjemną i sympatyczną, a zdobią ją para ciemnobrązowych, radosnych oczu oraz kilka znamion. W dodatku najczęściej widnieje na niej szczery uśmiech, czasem ukazujący jego równe i w miarę możliwości białe uzębienie. Trochę niezdarny i słabo wysportowany, jednak umiejący zrobić wszystko, nawet rzekomo ponad swoje możliwości, w obronie innych. Często wyśmiewany za jego niedbałość w ubiorze i uczesaniu. Wygląda dosyć marnie i bezsilnie.

UsposobienieEdytuj

Harfang

Harfang Longbottom - dziadek Franka

"Obecność Franka naprawdę świetnie na nią wpływała. Miała ochotę rozmawiać i jakoś przestała się bać, że to co powie może zostać uznane za głupie"

- odczucia Mary McDonald względem Franka.

Frank jest sympatycznym, koleżeńskim, miłym dla wszystkich chłopakiem. Na jego twarzy niemal zawsze widnieje uśmiech. Optymista, który zawsze daje drugą szansę, gdy komuś się coś nie uda. Jest typem obserwatora, ale mimo to, nie ocenia ludzi po wyglądzie ani też po czystości krwi, bądź jakiejś "dziwności". Longbottom zdaje się dużo nie mówić, jednak kiedy zacznie z kimś rozmawiać, to pokaże, że jest całkiem inaczej. Ma poczucie humoru, ale wie kiedy jest granica żartów, zna umiar. Nie potrzebuje pomocy, potrafi sobie poradzić w podbramkowych sytuacjach. Odważny, zawsze broni niewinnych, bezbronnych i słabszych. Całkowicie dobry charakter, choć nieco nieśmiały i na pierwszy rzut oka ciapowaty.

Stosunek do ropuch

Frank bał się ropuch. Uważał je za najbardziej dziwaczne i pokraczne stworzenia, odkąd jego matka Augusta, postanowiła zabrać go nad staw nieopodal ich domu i nie kazać mu złapać jednej. Podobno taka rodzinna tradycja. Co za szaleniec mógł wymyślić taką rodzinną tradycję. Frank owszem, złapał jedną, ale ta niezbyt zadowolona sytuacją postanowiła przyczepić się językiem do jego gałki ocznej, a potem uciec. No i Frank miał teraz uraz psychiczny na całe życie.

Stosunek do kul dyskotekowych

Uważa je za najpiękniejszą rzecz na świecie. Po raz pierwszy zobaczył ją na przyjęciu w Pokoju Wspólnym Hufflepuffu i od razu uznał ją za magiczną. Dopiero Kim Miracle wyprowadziła go z błędu i wyjaśniła czym jest owa piękna rzecz. Frank natychmiast zapragnął mieć ją w swoim posiadaniu i ... Ukradł ją. Aktualnie kula wisi nad jego łóżkiem, zaczarowana w taki sposób, by jego współlokatorzy jej nie widzieli. Bo nie wiadomo co by taki Syriusz Black zrobił, gdyby o niej wiedział.

Zdolności magiczneEdytuj

"[...]BO SIĘ PRZETRANSMUTUJĘ W KRETA, A JA NIE UMIEM DOBRZE TRANSMUTACJI I TO ŹLE WYJDZIE"

- Frank Longbottom (na czacie ML).

Póki co, Frank nie okazywał żadnych specjalnych zdolności. Nie uczył się też sztuki animagii, oklumencji lub leglimencji. Z każdego przedmiotu jest w miarę dobry, lecz nie 'najlepszy'. Liczy się jednak praktyka i wykorzystanie wiedzy w sytuacjach. A słysząc do czego dochodzi - mordy na mugolach - sytuacji będzie coraz więcej.